11 lutego 2016

White Dwarf dla Tomka - lepiej późno niż wcale

Ten model od zawsze był marzeniem mojego męża. Wcale mu się jednak nie dziwiłam. Figurki White Dwarfa są różne, mniej lub bardziej udane (nie każda droga limitka jest warta, żeby z niej robić wielkie halo), ale to jest klasa sama w sobie. Lubię krasnoludy i również dla mnie zdobycie tego modelu stało się jednym z celów zakupowych (a nie kupujemy obecnie niemal żadnych figurek). Jakoś w czerwcu wypatrzyłam go na Allegro, a zbliżał się Dzień Ojca. Mimo okoliczności, jakie towarzyszyły krótkiemu życiu naszego synka, był to pierwszy Dzień Ojca dla Tomka, więc chciałam go uczcić. Kupiłam więc tę figurkę i chciałam nawet od razu ją pomalować. Niestety, sprzedawca przyprawił mnie o niezłe nerwy. Mijały dni, a w skrzynce wciąż było pusto... na ponaglenie nie odpowiedział. Już szykowałam się do otwarcia sporu (za dużo mnie ten krasnal kosztował, żebym odpuściła), ale figurka w końcu doszła. Ponieważ jednak było to już dwa dni po terminie, dałam prezent od razu i obiecałam pomalowanie go "kiedyś". Z oczywistych przyczyn przeciągnęło się to ponad pół roku, ale w końcu się udało.  

9 lutego 2016

Frenzied Mob #4 - Zemsta ryboludzi

Aż mnie świerzbi, żeby dzisiejszego bohatera nazwać "Panem Rybą". Ale przecież nie wiem, czy w istocie jest podobny do naszego Pana Ryby, bo oblicze jego pochłonęła właśnie... ryba. Pechowiec dobrze radził sobie z patroszeniem, póki nie trafił na tę jedną, której wnętrzności poznał nazbyt dobrze. Z takim talentem nadawałby się świetnie do "Śmierci na 1000 sposobów" - oczywiście, jeśli ta ryba faktycznie go zabije. Ale jeśli był nad rzeką czy jeziorem sam, to niestety wkrótce może być za późno na ocalenie go. Może przybiegnie mu ktoś na pomoc. Może akurat będzie w pobliżu? Bo niestety na przywołanie kogokolwiek krzykiem nie ma szans... 

5 lutego 2016

Dwarf Adventurers - polowanie na grubego zwierza

Na weekend przydałby się krasnolud. Poszukiwacz przygód - tak, to słowo pasuje do dzisiejszego bohatera bardzo dobrze. To chyba najdrobniejszy model z całego pudełka. Pod tym względem są trochę nierówne. Taki pewnie był zresztą cel. Może i dobrze, że nie wyglądają wszyscy tak samo, w końcu ludzie są różni, niscy, wysocy, grubi, chudzi. A krasnoludy? Też mogą się od siebie różnić. Zwłaszcza, jeśli mają różne warunki pracy, a przecież jest różnica, czy jesteś szczurołapem, czy samurajem ;) Temu panu drobna budowa ciała raczej będzie sprzyjać. Wypatrując w gęstwinie zwierzyny, sam ma szansę nie zostać przez nią zauważony. 

3 lutego 2016

Frenzied Mob #3 - fanatyk

Rozwścieczona tłuszcza to drugi temat, który aktualnie przerabiam. Kiedy, jak nie teraz? Na szczęście daleko im do pełnoprawnej bandy, której malowanie mogłoby mnie zmęczyć. Nie ma tu bohaterów, weteranów, szefów... każdy ma swoje własne zadanie. Dzisiaj będzie ogień - następnym razem trochę wody. Dzisiaj pokazuję fanatyka, który ma gdzieś, że stara Greta znów szuka męża, u Schwartzów skisła śmietana, a dwie córki młynarza dostały wysypki. No chyba, że wysypka to efekt mutacji... to już szanownego fanatyka na pewno zainteresuje, a mały stosik w środku chłodniejszej pory roku rozgrzeje nie tylko jego krew, ale i wszystkich, którzy przyjdą oglądać palenie czarownicy. Był taki scenariusz do Frenzied Mob, gdzie córka kowala została oskarżona o czary... mogę sobie wyobrazić, kto był jej oskarżycielem. Zakładam oczywiście, że córka kowala mogła faktycznie zbłądzić... ale równie dobrze cała akcja mogła zostać nakręcona z nudów. 

1 lutego 2016

Dwarf Adventurers - krasnolud słusznego wzrostu

Dawno nic nie wrzucałam, ale maluję dość regularnie. Nie, że często i dużo, ale regularnie, a to chyba ważniejsze od liczby pomalowanych figurek. Zimowa pogoda nie rozpieszcza i musiałam czekać na bardziej słoneczne dni, by móc w ogóle zrobić zdjęcia. Plus taki, że udało się sfotografować kilka figurek naraz. Dwa krasnale z wesołej paczki i dwa indywidua z Frenzied Mob. Tak więc może na blogu coś się zacznie dziać, jak już nie w styczniu, to chociaż w lutym. Dziś kolejny krasnolud z pudełka Dwarf Adventurers. To ten, co pozazdrościł ludziom i elfom wzrostu, albo po prostu nie sięga głową do okna i nie ma w pobliżu żadnej skrzynki, na której mógłby stanąć (pamiętam te różne rozważania, na jakiej wysokości zrobić okna w Mordheim, żeby wszyscy mogli przez nie patrzeć). Posiadł więc tajniki sztuki chodzenia na szczudłach i choć potrzebuje dwóch par butów, to chyba korzyści wynagradzają mu taki zbytek.