1 września 2019

30-dniowe Wyzwanie Fantastyczne. Dzień 1: Kiedy zainteresowałeś się fantastyką, twoje początki?

Kiedy dokładnie trzy miesiące, na blogu QC, "DansE MacabrE", przeczytałem ogłoszenie o planowanej nowej inicjatywie "blogosferowej" pn. "30-dniowe Wyzwanie Fantastyczne", niezmiernie się ucieszyłem - będzie świetna okazja, by tanim kosztem w jeden miesiąc napisać więcej postów niż przez cały rok :D!

Hehe, a tak już bardziej na serio - po prostu lubię pisać i doceniam oraz wspieram tego typu inicjatywy blogowe, a w dodatku miło wspominam "30-dniowe Wyzwanie Figurkowe", które odbyło się we wrześniu 2016 r. (choć ja po prawdzie wziąłem w nim udział z "niewielkim" opóźnieniem ;)).

Nietrudno zauważyć, że wiele z pytań z aktualnie rozpoczynającego się "30-dniowego Wyzwania Fantastycznego", dość mocno przypomina, czy wręcz nawiązuje do pytań z edycji "Figurkowej", ale jak sama nazwa aktualnej inicjatywy wskazuje, mamy teraz nieco szerszy kontekst tematyczny i opowiadamy nie tylko o swoim zainteresowaniu hobby figurkowym, ale tematyką fantastyki w ogóle.


Przejdźmy zatem do pierwszego pytania tj. "Kiedy zainteresowałeś się fantastyką, twoje początki?", na które odpowiedź znajdziecie w rozwinięciu posta.

31 lipca 2019

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #59: mój warsztat!

Nie ma chyba lepszej okazji, by wrócić na bloga po trzech miesiącach przerwy, niż wzięcie udziału w kolejnej edycji "Figurkowego Karnawału Blogowego"...

Dla przypomnienia: "Figurkowy Karnawał Blogowy" (dalej: "FKB") to inicjatywa rozpoczęta przez Inkuba z bloga Wojna w Miniaturze. Gospodarzem obecnej edycji jest Kamil z bloga Zielony Skaven.


Tematem przewodnim obecnej, 59.-ej już edycji FKB, jest... warsztat, czyli innymi słowy chodzi o to, by zaprezentować w ramach FKB zdjęcia przestrzeni roboczej, w której powstaje nasza hobbystyczna twórczość.

Warto wspomnieć, że identyczny temat już kiedyś był, konkretnie bodajże na samym początku, tj. w 3.-ej edycji FKB (listopad 2014). Wtedy opublikowaliśmy na "Hakostwie" dwa odrębne wpisy: mój, tj. Kapitana Haka oraz współautorki bloga, mojej żony, tj. Skavenblight.

Od tego czasu (niemal 5 lat, jakby nie patrzeć) jednak bardzo, bardzo dużo się zmieniło (podejrzewam, że nie tylko u nas), więc powtórzenie tego dawnego tematu jest jak najbardziej zasadne, a wręcz pożądane.

W naszym przypadku wskazałbym co najmniej dwie zasadnicze zmiany. Jedna miała pośredni, ale bardzo duży wpływ na szeroko rozumiany warsztat (i w ogóle sprawy hobbystyczne ;)), a mianowicie: systematyczne powiększenie się rodziny (od października będzie nas już łącznie pięcioro ;)), a druga zmiana, z ostatniego czasu, już ze skutkiem, że tak to ujmę, bezpośrednim, to zmiana lokalu, czyli przeprowadzenie się do nowego domu...

To ostatnie, czyli urządzanie nowego domu i przeprowadzka (dorzucę jeszcze do tego wzrost aktywności zawodowej, ale to już sprawa wtórna - trzeba jakoś na te zmiany w życiu zarobić), były zasadniczymi powodami, dla których tak długo mnie na blogu nie było.

Cały proces pochłonął bardzo dużo czasu i sił (o funduszach nie wspominając), jednakże mam nadzieję, że w przyszłości przyczyni się walnie do wzrostu aktywności hobbystycznej - wreszcie będę miał słuszną ilość miejsca na majsterkowanie, granie, przechowywanie figurek i wszystko, co z hobby związane.

Zanim jednak urządzę się na miejscu na dobre, dużo jeszcze pozostało mi do zrobienia - nadal na przewiezienie, czy rozpakowanie, czeka sporo rzeczy, a w dodatku na miejscu też wszystko trzeba urządzić, od warsztatu począwszy, aż na gablotkach na figurki i makiety kończąc. 

Roboty przede mną sporo, a co ciekawsze tematy, np. związane z dalszym urządzaniem warsztatu (na to akurat muszę jeszcze chwilę poczekać, aż piwnica będzie w pełni wyremontowana), czy z ekspozycją figurek w gablotkach, będę się starał dokumentować również na blogu.

To, co dzisiaj zaprezentuję, to jeszcze de facto wersja "WiP" warsztatu, a ściślej rzecz biorąc, nie tyle całego warsztatu, co warsztatowego biurka...

30 kwietnia 2019

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #56: Totentanz! - szkielet "tańczący" w trumnie!

Sam w to nie wierzę, ale jakoś się udało... Nie tylko udaje mi się wziąć udział w kolejnej edycji "Figurkowego Karnawału Blogowego", ale - mało tego - dokonuję tego poprzez... pomalowanie figurki...

Ale idźmy po kolei... "Figurkowy Karnawał Blogowy" (dalej: "FKB") to inicjatywa rozpoczęta przez Inkuba z bloga Wojna w Miniaturze. Gospodarzem obecnej edycji jest Quidamcorvus z bloga Danse Macabre.


Tematem przewodnim obecnej, 56.-ej już edycji FKB, jest umieranie blogosfery czyli jej taniec śmierci -  Totentanz / Danse macabre ;).

Jako że ja nie chciałbym się do tego "umierania blogosfery" dokładać, to niech mój udział w tej edycji będzie aktem sprzeciwu wobec tego zjawiska :).

A co konkretnie zmajstrowałem? Przekonacie się w rozwinięciu posta...

27 kwietnia 2019

Walizkowe stanowisko malarskie - krok po kroku #8

Jednym z obowiązkowych elementów, jakie od samego początku chciałem wprowadzić do konstrukcji walizkowego stanowiska malarskiego, były... metalowe okucia na narożnikach.

Można się zastanawiać, na ile w tym konkretnym przypadku będzie to element dekoracyjny, a na ile ochronny; przynajmniej z założenia walizkę pełną sprzętu malarskiego będę traktował raczej delikatnie... niemniej jednak zapraszam na krótką relację z montażu tych elementów.

24 kwietnia 2019

Walizkowe stanowisko malarskie - krok po kroku #7

W dzisiejszym poście dotyczącym relacji z prac nad walizkowym stanowiskiem malarskim etap dość istotny, choć - od razu uprzedzam - niestety niedostatecznie udokumentowany przeze mnie fotograficznie, a mianowicie - lakierowanie.

Z powodu małej ilości zdjęć (oraz mało zadowalającej jakości tych, które są) raczej skoncentruję się na tekstowym sprawozdaniu z przeprowadzonych działań - może niektóre rady i porady oraz moje doświadczenia w zakresie lakierowania okażą się dla kogoś przydatne.

12 kwietnia 2019

Walizkowe stanowisko malarskie - krok po kroku #6

Najwyższa pora wrócić do relacji z prac nad walizkowym stanowiskiem malarskim. Po nie do końca przewidzianej dłuższej przerwie w publikowaniu na blogu (i w zasadzie w ogóle w aktywności hobbystycznej) stwierdziłem, że kolejny post powinien dokumentować jakiś bardziej konkretny fragment prac - wybór padł na relację z montażu oświetlenia w walizce, pomimo iż odrobinę zaburzam tym chronologię postów. 

Nie ulega wątpliwości, że był to jeden z tych etapów prac, które poprzedzone były dość długimi przemyśleniami, a potencjalnych rozwiązań, możliwych do wybrania, było dość sporo; co tu dużo pisać, kwestię oświetlenia można by rozwiązać co najmniej na kilka różnych sposobów i przypuszczalnie każdy z nich byłby na swój sposób dobry.