Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mordheim. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mordheim. Pokaż wszystkie posty

30 kwietnia 2026

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #140: "Otchłań" - Pomiot Chaosu

Temat aktualnej, #140-ej edycji Figurkowego Karnawału Blogowego (dalej: "FKB") brzmi "Otchłań", a jej gospodarzem jestem ja, Kapitan Hak.

"Otchłań" można rozumieć na wiele sposobów, jednakże mój wybór w bieżącej edycji FKB padł na figurkę Pomiotu Chaosu, którą wiążę z motywem przewodnim ze względu na symboliczną i fizyczną bezdenność cierpienia, zatracenie człowieczeństwa oraz nieskończoną pustkę egzystencjalną. Pomiot Chaosu to istota poddana nieskończonym, losowym deformacjom. Podobnie jak bezdenna otchłań, nie posiada on stabilnej formy ani ustalonych na stałe granic.  Przemiana w Pomiot oznacza całkowite unicestwienie dawnego „ja”. Świadomość istoty wpada w bezdenną otchłań, w której gubią się resztki rozumu, woli i ludzkich odruchów. To nie tylko potwór; to personifikacja stanu, w którym porządek całkowicie ustępuje miejsca bezdennej, nienasyconej anarchii.

Jest to klasyczny model z 1998 r., wydany oryginalnie w metalu jako wieloczęściowy model do montażu na różne sposoby (liczne kombinacje ułożenia ogonów i głów). Osobiście podoba mi się dużo bardziej niż późniejsze figurki przedstawiające to przerażające stworzenie i jest dla mnie ikonicznym jego przedstawieniem. Pewnym szczęśliwym trafem i niespodziewaną drogą trafił do mnie stosunkowo niedawno i mimo iż aktualnie nie mam zapotrzebowania na jego użycie, zdecydowałem się na pomalowanie go, że tak powiem, "poza kolejnością". Może się kiedyś przyda do rozgrywek, np. do "Mordheim", czy "Warheim", czy nawet "Warhammer Skirmish".

Wahałem się chwilę nad wyborem podstawki. Klasycznie ten model umieszczany był na kwadratowej 40 mm, mimo iż ogony oraz głowy sporo wystają poza obrys. Po pewnym wahaniu zdecydowałem się umieścić go na podstawce okrągłej 50 mm, jak większość innych stworów do szeroko rozumianego "bestiariusza". Samo malowanie bardzo przyjemne w realizacji - wyszło mi wyjątkowo kolorowo jak na moje standardy, choć efekty olejne nieco przytłumiły pierwotną pstrokatość.

Na marginesie, mam wrażenie, że model przynajmniej częściowo był inspirowany horrorem SF "Coś" ("The Thing") - jak znacie film, oceńcie sami.

Zanim zachęcę do obejrzenia pozostałych zdjęć w rozwinięciu wpisu, wspomnę jeszcze dla porządku, że FKB jest to inicjatywa o charakterze przede wszystkim motywacyjno-integracyjnym rozpoczęta przez Inkuba z bloga Wojna w Miniaturze. Dodatkowo, listę dotychczasowych edycji FKB można znaleźć: na blogu Maniexa pn. Maniexite, a także na blogu QC pn. Danse Macabre.

30 kwietnia 2025

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #128: "Niewyjściowe facjaty" (cz. 2) - Ogr ochroniarz z Mordheim

Tematem aktualnej,#128-ej edycji Figurkowego Karnawału Blogowego są "Niewyjściowe facjaty", a jej gospodarzem jestem ja, Kapitan Hak.


Prezentuję Wam dzisiaj drugi z dwóch zaplanowanych przeze mnie karnawałowych wpisów, tym razem przedstawiający figurkę pomalowaną przeze mnie, a konkretnie klasycznego mordheimowego Ogra ochroniarza. O ile w "Mordheim" graliśmy z żoną swego czasu całe lata (teraz z kolei już od lat mamy w tym systemie przerwę), to swego czasu zdążyliśmy zebrać dość spory zasób figurek, m.in. również i najmitów, ale tej figurki wśród nich nie było, choć wiele lat już przygotowana i zapodkładowana czekała na malowanie.


Figurka zapewne jest Wam dobrze znana już od lat - w moim wykonaniu o tyle nietypowa, że lata temu, kiedy ją szykowałem do malowania (które to nastąpiło dopiero niedawno ;)), zdecydowałem się na "namagnesowanie" ramion i wyposażenie go w wymienne bronie (dodatkowe bronie to plastikowe części z regimentu plastikowych "byków" z Warhammera). Na tego rodzaju zabiegi decyduję się bardzo rzadko (co do zasady wolę figurki złożone "na stałe"), jednakże w tym konkretnym przypadku zrobiłem wyjątek, gdyż nie bardzo mi się podobała broń "domyślna" (dwuręczny topór wyglądający po prawdzie bardziej jak jakaś motyka), a jednocześnie chciałem pozostawić możliwość jej montażu, w celu ewentualnego przywrócenia figurce oryginalnego wyglądu. Jest to jednocześnie zgodne z mordheimowymi zasadami, zgodnie z którymi można dokonać wyboru, jakim orężem ten najmita będzie posługiwał się w trakcie bitwy. Sprawdziłem na szybko w "Warheim", ale o ile czegoś nie przeoczyłem, w tym systemie z kolei ogr ochroniarz ma stały zestaw broni.

Zanim zaproszę do obejrzenia pozostałych zdjęć w rozwinięciu wpisu, wspomnę jeszcze dla porządku, że FKB jest to inicjatywa o charakterze przede wszystkim motywacyjno-integracyjnym rozpoczęta przez Inkuba z bloga Wojna w Miniaturze. Ponadto, na blogu QC pn. DansE MacabrE można znaleźć listę dotychczasowych edycji FKB.


12 listopada 2024

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #123: "Czaszka" - Stosy... czaszek

Temat kolejnej, #123-ej już, edycji Figurkowego Karnawału Blogowego (dalej: "FKB") brzmi "Czaszka", a prowadzi ją Bahior, gospodarz bloga "The Dark Oak", który udowodnił, że mimo tylu edycji FKB za nami, nadal istnieje duży potencjał na tematy przewodnie tej zacnej blogowej inicjatywy, a sporo tematów niby "oczywistych" jeszcze nie było.

Tym samym tematem przewodnim również mojego dzisiejszego wpisu będzie - niespodzianka! - czaszka, a ściślej rzecz biorąc czaszki, w dość znacznej ilości zresztą, gdyż w postaci trzech stosów czaszek - jednego większego i dwóch mniejszych (moja żona określiła je mianem "choinek" ze względu na kształt i łańcuchy ;)).

W zamierzeniu mają to być drobne elementy terenu, typowe "przeszkadzajki", o dość uniwersalnym charakterze, choć osobiście widziałbym je raczej w scenerii Miasta Potępionych (do której to akurat mam najmniej makiet, ale sprawa jest rozwojowa) niż np. w pozamiejskiej dziczy, czy tym bardziej w krasnoludzkich podziemiach (do których z kolei makiet mam najwięcej).

Technicznie są to wydruki, tym razem żywiczne, modeli od "Printable Scenery", pn. "Tormented Scatter". Zestaw zawiera nieco więcej elementów, ale na chwilę obecną tylko te przykuły moją uwagę i wydały się na tyle "uniwersalne", by je drukować.

Malarsko dość prosta sprawa. Podkład czarny, potem biały, następnie kościany "kontrast" na czaszki i metalik na łańcuchy. Trochę (niewiele) washy, odrobina przecierki na czaszkach, a na koniec pigmenty utrwalone mieszaniną lakierów matowego z błyszczącym, nakładanymi z aerografu. Trochę za bardzo miejscami zmyło rdzę z łańcucha, ale ogólnie jestem zadowolony z efektu.

Jakiej to jest wielkości? Poniżej zdjęcie z orkiem dla ukazania skali zjawiska. Można przyjąć, że to zadowolony kolekcjoner czaszek pośród swojej kolekcji.

Zapraszam do obejrzenia pozostałych zdjęć w rozwinięciu wpisu. Dodam jeszcze, że jest szansa, że zjawię się jeszcze ponownie w aktualnym FKB. Temat "czaszek" na tyle obszerny pojęciowo i pasujący do wszystkiego, że łatwo podpiąć tu kolejne projekty.

15 lipca 2024

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #119: "Druga szansa" - stary dwustronny stół bitewny (4'x4') po renowacji

Temat aktualnej, #119-ej już edycji Figurkowego Karnawału Blogowego (dalej: "FKB"), zaplanowanej na lipiec 2024 r., brzmi "Druga szansa", a prowadzi ją Bahior, gospodarz bloga "The Dark Oak".



Jak większość tematów FKB, również i ten można interpretować na wiele różnych sposobów, jednakże moje pierwsze skojarzenie, wynikające z osobistych doświadczeń, wiąże się z renowacją starych makiet, czyli tematem, który już wielokrotnie przewijał się na blogu i zapewne nie raz się jeszcze pojawi.

Chociaż lipiec spędzam w dużej mierze poza domem, jakiś czas przed wyjazdem zrealizowałem dość szybki, ale poniekąd treściwy projekt w postaci renowacji mojego starego dwustronnego blatu do gier bitewnych. Przyznaję, że było to już jakiś czas temu przed wyjazdem, gdyż na odnowionym blacie zdążyłem zagrać już i z Warbossem Krzychem i z Panem Rybą, niemniej jednak zdjęcia i niniejszy wpis realizuję  już z datą lipcową, więc mam nadzieję, że da radę na poczet aktualnego FKB.

Przechodząc do rzeczy, oryginalnie blat (składający się z dwóch połówek dających łącznie standardowe wymiary 4' x 4') powstał niemal 14 lat temu i po latach przechowywania, użytkowania i przeprowadzce wymagał już drobnych napraw. Tak naprawdę jednak główną przyczyną, dla jakiej zdecydowałem się na renowację, była chęć dostosowania blatu do moich aktualnych "wymagań" kolorystycznych względem szeroko rozumianych makiet. Do tego należy dodać, że obecnie stosuję sporo efektów olejnych i pigmentów, których w momencie powstawania blatu w jego oryginalnym kształcie nie używałem. 

Z powyższych właśnie względów zdecydowałem, że przyszła już pora na "drugą szansę" dla blatu, tym bardziej, że pojawiły się widoki na nieśmiały powrót do w miarę regularnego grania.

Jak przebiegała renowacja?

W przypadku części "miejskiej" użyłem "efektów" samodzielnie rozrobionych z farb olejnych i terpentyny, nakładanych na blat z aerografu z dość sporą dyszą 0,8 mm, by przede wszystkim różnymi odcieniami brązu i zieleni przełamać oryginalną czarno-białą kolorystykę blatu. Następnie, w wybranych miejscach roztarłem nieco pigmentów. 

W przypadku części "pozamiejskiej" roboty były nieco więcej. Najpierw całość blatu pokryłem bejcą w kolorze "orzech włoski", rozcieńczoną naftą (miała być benzyna lakowa, ale się pomyliłem). Następnie podjąłem działania analogiczne do tych opisanych w przypadku "miejskiej" strony blatu.

Na zakończenie obie strony polakierowałem lakierem matowym, dla szybkości również nakładanym z aerografu.

Mam wprawdzie pewne wątpliwości, czy nie sypnąć jeszcze "zieleniny" na stronę pozamiejską - do rozważenia i ewentualnego uzupełnienia w przyszłości.

Nie ruszałem krawędzi i okuć na narożnikach - dość solidnie wzmocnione i pomalowane farbą olejno-ftalową dzielnie zniosły próbę czasu i nie miałem w ich przypadku pomysłu na dalsze ulepszenia.

Z końcowego efektu jestem zadowolony, zwłaszcza mając na uwadze relatywnie krótki czas, jaki poświęciłem na jego uzyskanie (zasługa głównie zastosowania szybkich metod malarskich). Po latach trochę żałuję wprawdzie, że nie zmontowałem oryginalnie trzeciego, środkowego, modułu (tak jak pozostałe dwa, o wymiarach 2' x 4'), co dałoby mi możliwość uzyskania w razie potrzeby powierzchni do gry o wymiarach 4' x 6', ale że blat większy i tak mam w planach, to w tym przypadku pozostanę jednak  przy standardowych 4' x 4'.






14 kwietnia 2024

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #116: "Polewka bez kitu" - beznogi błazen z Mordheim!

"Many men are sent on a quest for the crown,
searching all corners of the great land.
The minstrel tries to sing as before,
but the jester he laughs no more"

Falconer, "Quest for the crown"

Tak mi się ten fragment piosenki zespołu "Falconer" jakoś przypomniał... bez wątpienia nie do śmiechu jest beznogiemu błaznowi w ruinach Mordheim!

Jednak po kolei...

Temat aktualnej, #116-ej już edycji Figurkowego Karnawału Blogowego (dalej: "FKB"), zaplanowanej na kwiecień 2024 r., brzmi "Polewka bez kitu", a prowadzi ją Potsiat, gospodarz bloga "Gangs of Mordheim".



Mimo iż wskazany temat na pierwszy rzut oka może budzić niepewność, jak powinien być zrealizowany na gruncie "figurkowym", to jednak okazał się - zgodnie z wyjaśnieniem autora - naprawdę pojemny tematycznie.

Po bardzo krótkim namyśle zdecydowałem się zrealizować go w następującym zakresie: "Żarty, trefnisie, rzeczy dowcipne, ale też zabawne tylko pozornie.", malując figurkę (podobno z kategorii "unreleased", jednak nie wdając się w szczegóły, zapewniam Was, że bynajmniej przysłowiowej nerki za nią nie oddałem - nie mam tego w zwyczaju) beznogiego błazna z Mordheim.


Malowanie wyszło mi bardziej "brudne" i "grimdarkowe" niż to początkowo planowałem, ale może i dobrze - bardziej będzie pasowało do ogólnego klimatu figurki.

Sam model jest dość charakterny, choć chyba jednak nie aż tak ponury, jak będąca zapewne jego inspiracją podręcznikowa ilustracja:

Co ciekawe, po latach powyższa ilustracja posłużyła również za inspirację modelu do druku 3D od "Tiny furniture" - jeszcze wierniejszego powyższej ilustracji. Mam go również w kolejce do malowania - prędzej czy później pojawi się na blogu.

Dodam jeszcze, że jak każdy tego typu mordheimowy model, również i ten - moim zdaniem - zasługuje na własne zasady. Poszukałem trochę w internetach oraz dyskowych archiwach i wychodzi na to, że najbliższy zestaw zasad, jeżeli chodzi o "Mordheim", jaki można by ewentualnie zastosować do tej figurki, to "Dark Jester" (Postać Dramatu), choć po lekturze tych zasad jakoś mi jednak nie do końca tutaj pasują... Inna opcja, jaką widzę, to Trefniś z "Warheim" (w tym wypadku jest to Najemne Ostrze).

Wspomnę jeszcze dla porządku, że FKB jest to inicjatywa o charakterze przede wszystkim motywacyjno-integracyjnym rozpoczęta przez Inkuba z bloga Wojna w Miniaturze. Ponadto, na blogu QC - Danse Macabre - można znaleźć listę dotychczasowych edycji FKB.

W rozwinięciu wpisu znajdziecie jeszcze kilka dodatkowych zdjęć.


21 marca 2024

Gargulec

Przypuszczam, że nie raz zdarza Wam się, przeglądając gromadzone przez lata zapasy hobbystyczne, natrafić na figurki/makiety kiedyś rozpoczęte, ale potem zapomniane, niedokończone, odłożone na bok… Ja tak mam dość często, przy czym ostatnimi czasy, w miarę możliwości, staram się kończyć rozgrzebane projekty, na które natrafię.

Takim "rozgrzebanym" właśnie drobiazgiem jest bohater dzisiejszego wpisu, ot zwykła figurka gargulca od Mini Monsters, którą kiedyś zacząłem malować, ale wtedy skończyło się tylko na podkładzie i bazowym kolorze, natomiast ostatnio - natrafiwszy na nią przypadkiem - wziąłem ją na warsztat i trochę "speedpaintingowo", trochę eksperymentalnie, głównie zresztą z użyciem farb olejnych rozcieńczonych terpentyną oraz pigmentów, wreszcie dokończyłem.

Co tu dużo więcej pisać… może co najwyżej wspomnę, że gargulec - w moim zamierzeniu - może służyć (podobnie jak ten zły drzewiec) zarówno jako element terenu, jak i stwór z bestiariusza (z płynnym przechodzeniem z jednego stanu w drugi i odwrotnie) - w tym wypadku raczej w rozgrywkach "miejskich".



Więcej zdjęć w rozwinięciu wpisu.

29 grudnia 2020

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #76: V. Świąteczna Wymiana Figurkowa 2020 - cz. 2/2 - prezent ode mnie dla Viluir

Najwyższa pora przejść do kolejnego mojego posta (drugiego z dwóch) poświęconego tegorocznej edycji "Świątecznej Wymiany Figurkowej"!

Gwoli przypomnienia, "Świąteczna Wymiana Figurkowa", będąca formalnie częścią "Figurkowego Karnawału Blogowego", inicjatywy, którą 7 września 2014 r. rozpoczął Inkub, prowadzący bloga "Wojna w miniaturze", polega w dużym skrócie na tym, że każdy z uczestników maluje figurkę (a niekiedy figurki w liczbie mnogiej, a wręcz i całe dioramy!) dla losowo wybranego innego uczestnika, a następnie wysyła ją do niego (albo do niej) jako prezent świąteczny.

Gospodarzem, organizatorem i koordynatorem tegorocznej, V.-ej już edycji "Świątecznej Wymiany Figurkowej" jest Elmin, autor bloga "Paint For The Paint God".

Relację z mojego udziału w ŚWF 2020 podzieliłem na dwie części - w pierwszej z nich zaprezentowałem dioramę i figurki w klimatach mordheimowych, które przygotował dla mnie sam wyżej wspomniany Elmin, a w drugiej - czyli tej dzisiejszej - będę prezentował to, co ja sam przygotowałem dla...

20 grudnia 2020

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #76: V. Świąteczna Wymiana Figurkowa 2020 - cz. 1/2 - prezent dla mnie od Elmina

Stało się. Niespodziewanie, dla siebie i dla świata, po raz pierwszy wziąłem udział w "Świątecznej Wymianie Figurkowej", w V. edycji tego przedsięwzięcia, będącego formalnie częścią "Figurkowego Karnawału Blogowego", inicjatywy, którą dnia 7 września 2014 r. rozpoczął Inkub, prowadzący bloga "Wojna w miniaturze".

Na czym cała zabawa polega? W dużym skrócie na tym, że każdy z uczestników maluje figurkę (a niekiedy figurki w liczbie mnogiej, a wręcz i całe dioramy!) dla losowo wybranego innego uczestnika, a następnie wysyła ją do niego (albo do niej) jako prezent świąteczny.

Wahałem się dość długo, czy brać udział w zabawie, gdyż nie byłem pewien, czy sprostam temu dość poważnemu zadaniu i zobowiązaniu, gdyż po pierwsze słaby i raczej początkujący ze mnie malarz figurkowy (mimo dość długiego stażu w bitewniakowym hobby malowałem do tej pory głównie makiety, a figurki malowała moja żona, Natalia "Skavenblight", czyli druga połowa "Hakostwa" ;)), a po drugie - jak widać po częstotliwości publikacji postów w ostatnich miesiącach, czy wręcz latach, hiperaktywnością nie grzeszę (w rzeczywistości jest jednak ciut lepiej, niżby to wynikało z ilości postów, zwłaszcza ostatnio, jeno muszę się wreszcie wziąć do pisania, fotografowania i publikowania).

Ostatecznie jednak chęć udziału we wspólnej inicjatywie międzyblogowej przeważyła, zwłaszcza że blogosfera już niestety nie taką siłą stoi jak kiedyś, i dobrze jest rękę przyłożyć do akcji, która środowisko konsoliduje, ożywia i motywuje do działania, a ponadto zmobilizuje mnie samego do realizacji ciekawego wyzwania figurkowego.

Gospodarzem, organizatorem i koordynatorem tegorocznej edycji "Świątecznej Wymiany Figurkowej" jest Elmin, twórca bloga "Paint For The Paint God".

Co więcej, jak się okazało już po odebraniu przeze mnie przesyłki, Elmin jest również osobą, która stworzyła figurkowy prezent dla mnie, i to właśnie Elmin oraz jego dzieło będą bohaterami dzisiejszego posta.

Zanim jednak przejdziemy do wisienki na torcie, czyli zdjęć prezentu, pora na wprowadzenie i rys historyczny. Cofnijmy się zatem w czasie o 15 lat...

18 marca 2018

18 listopada 2017

Town Cryer, ponura legenda z przeszłości

Dawno nie podróżowaliśmy do zrujnowanego miasta, w którym wciąż trwa walka o ostatnie dusze, bogactwa i zwłoki (co kto lubi). Jeśli ktoś tęsknił za klimatami typowymi dla Mordheim, to dzisiaj się pewnie ucieszy. Trudno o coś bardziej mordheimowego, niż Town Cryer, widmo przeszłości, która na zawsze przeminęła, ale wciąż jeszcze potrafi ścigać tych, którzy bez żadnego szacunku wkraczają w zgliszcza... Choć powstała legendarna już figurka "miejskiego krzykacza", nie jest to żaden najemnik ani Postać Dramatu, a jedynie specjalne zdarzenie losowe. Spotkanie z nim może mieć dramatyczne skutki, choć nie doświadczycie od niego fizycznego ataku. Tym niemniej lepiej omijać miejsca, gdzie we mgle majaczy postać w łachmanach i słychać dźwięk dzwonka...

23 października 2017

Figurkowy Karnawał Blogowy, edycja XXXVIII - W przerwie walk. Gnoblar z beczką

Choć październikowy temat FKB "W przerwie walk", prowadzony na blogu The Dark Oak bardzo mi się spodobał, słusznie przeczuwałam, że mogę nie dać rady z żadnym ambitniejszym projektem. Wiele się działo, w życiu figurkowym i osobistym również. A to nie sprzyja myśleniu nad tematem, szczególnie, że zarówno wściekłą tłuszczę, jak i pijane krasnale, tak wdzięcznie nadające się do tej edycji, dawno już pomalowałam. Uciekłam się więc do drobnego projektu awaryjnego, który może nie powala pomysłowością, ale przynajmniej pcha do przodu projekt pomalowania tego, co w walizkach.

6 października 2017

Gigantyczny nietoperz z Karak Zorn

Wspominałam ostatnio o modelu tak prostym, że aż prostackim. To chyba jedyne, co mogłam pomalować tak szybko, mając tak niewiele czasu. Wybrałam go przypadkiem, Tomek przygotował do malowania, a ja przypomniałam sobie o potworkach z podziemi Karak Zorn. Czy jakiekolwiek podziemia mogą się obyć bez nietoperzy? Nawet te niezmutowane budzą czasem grozę. A co dopiero taki gigant, ewidentna mutacja i zagrożenie dla wszystkich dzielnych bohaterów, którzy wybierają się do podziemnych jaskiń.

18 maja 2017

Grzyby! - znaczniki (nie tylko) do Karak Zorn

Do trzech razy sztuka, czyli po "krasnoludzkich znacznikach uniwersalnych" oraz "kryształach" pora na znaczniki po raz trzeci - tym razem są to grzyby, dokładnie osiemnaście sztuk (czas pokaże, czy to za mało, czy za dużo), przeznaczone przede wszystkim do jaskiniowych rozgrywek w "Karak Zorn", ale nie tylko...

11 maja 2017

Kryształy - znaczniki do Karak Zorn

Po "krasnoludzkich znacznikach uniwersalnych" pozostajemy dalej w tematyce rzeczonych znaczników. Tym razem pora na... jaskiniowe kryształy.

W założeniu mają one pełnić po prostu funkcję kosztowności w prowadzonych przez nas rozgrywkach podziemno-jaskiniowych w klimatach "Karak Zorn", ale w razie potrzeby mogą również odgrywać rolę -  jak zwykł mawiać pewien znany warhammerowy klasyk - obiektywów w scenariuszach.

4 maja 2017

"Krasnoludzkie" znaczniki uniwersalne

Zgodnie z przedwczorajszą zapowiedzią rozpoczynam cykl regularnych (przynajmniej taką mam nadzieję ;)) publikacji poświęconych szeroko rozumianemu projektowi "Karak Zorn".

We wspomnianej zapowiedzi wspomniałem m.in. o przygotowaniu zestawu różnorakich znaczników do gier podziemnych. Kompletów znaczników planuję kilka, czy raczej nawet kilkanaście, niektóre poniekąd dublujące się. Wynika to nie tyle z jakiegoś szczególnego zapotrzebowania na znaczniki, choć de facto i takie istnieje, gdyż praktyka naszych dotychczasowych gier wskazuje na to, iż używane są niemal w każdym scenariuszu, co raczej z faktu, że po prostu lubię znaczniki przygotowywać, malować etc. :D.

Na pierwszy ogień najprostsze znaczniki uniwersalne, w krasnoludzkim klimacie...

2 maja 2017

O dalszych moich planach figurkowych słów kilka - tym razem na poważnie!

Miesiąc temu, chwilę po tym, jak powróciłem po dłuższej przerwie na "Hakostwo" z figurką "Białego Misia", podzieliłem się z Wami swoimi "planami" figurkowymi na przyszłość. Oczywiście jednak mało kto, jeżeli w ogóle ktokolwiek, dał się nabrać na ten primaaprilisowy żart, który zresztą dość szybko "zdekonspirowałem" w kolejnym poście.

Dzisiaj przyszła w końcu pora na przedstawienie - już całkiem na poważnie, całkiem serio - moich planów hobbystycznych, bitewniakowych, czy też - jeszcze inaczej rzecz ujmując - "figurkowych".

6 kwietnia 2017

Krasnoludzki grzmotomiot

Już od kilku dni chciałam coś wrzucić, bo krasnala skończyłam dobre 2 tygodnie temu, ale ciągle po południu nie miałam czasu. Cały czas coś się dzieje, nawet malowanie ostatnio uskuteczniałam chyba w sobotę... Dlatego z pewnym opóźnieniem wrzucam zaległego krasnoluda. Właśnie zauważyłam, że w tytule odruchowo użyłam słowa z gry Battle for Wesnoth ;) Powinno być chyba "gromowładny" (ale tam to był drugi level grzmotomiota). Ze starymi krasnoludami (metalowymi oczywiście) jest jak z tanim winem - stare krasnoludy są dobre, bo są dobre i stare. Do thundererów mam słabość szczególną, nieco większą niż do innych "profesji" wśród tej zacnej brodatej rasy. W sumie nie wiem czemu. 

30 marca 2017

Figurkowy Karnawał Blogowy, edycja XXXI - Biały Kruk (Biały Miś)

Dzisiejszy post to swego rodzaju niespodzianka z co najmniej trzech powodów. Po pierwsze, Kapitan Hak napisał coś wreszcie na Hakostwie (ostatnio publikowałem we wrześniu zeszłego roku, a jeżeli brać pod uwagę tylko posty z konkretnymi efektami modelarskimi, to nawet w lipcu ;)). Po drugie, po raz pierwszy od dawien dawna mamy na naszym blogu podwójny Figurkowy Karnawał Blogowy (patrz: post Natalii w temacie karnawałowym). Po trzecie, chyba najważniejsze, zaprezentuję dzisiaj pomalowaną przeze mnie figurkę... pierwszą figurkę od naprawdę bardzo, bardzo dawna.

Ale opowiem wszystko po kolei...

2 marca 2017

Jaszczurki z Karak Zorn

Było wężowisko, będzie jaszczurowisko. Mimo, że jedna jaszczurka może tyłka nie urywała, to zawsze w kupie siła. Ze wszystkich drobiazgów sporo sobie obiecywałam po efekcie końcowym jaszczurek, bo one tak efektownie się prezentują, nawet przy słabszym skillu malarskim. Jak dla mnie lizaki to idealna armia do WFB dla początkującego malarza. Można poćwiczyć śmiałe kolory i wszystko fajnie wygląda. Dżunglowe podstawki też są fajne, żałuję, że nie miałam ich nigdy do czego zrobić. Tu standardowo mamy podziemia, ale jaszczurki dodały kolorów smutnej twierdzy, gdzie wiecznie szaro, zimno i ciemno.

18 lutego 2017

Wężowisko z Karak Zorn

Nastała sobota, czyli święto robienia fotek :) Chociaż czasem udaje mi się je zrobić w tygodniu. Zwykle jednak fotografuję w soboty, niezależnie od pogody. Dzisiaj, choć pochmurno, wyszło całkiem nieźle i wężowisko (nazwa autorstwa QC) wygląda jak powinno, wszystkie kolory i inne detale nie są przekłamane. Wężowiska w Karak Zorn nie mają jeszcze swoich zasad. Ale będą miały - nic nie stoi na przeszkodzie, w końcu węże to drobnica jak każda i też mogą się w grupę połączyć. Różnorodność gatunkowa jest spora, mamy coś na miarę albinosa (kolorystyka z troglodyty, powróci jeszcze w "jaszczurowisku"), mamy bardzo wściekłego wielkiego węża, mamy grzechotnika i niepozorną, a jadowitą czarną mambę. Pełen raj dla fanów węży.