Szukaj na tym blogu

Subskrybuj przez Email

Odsłony bloga

Współtwórcy

Obserwatorzy - Google+

Obserwatorzy - Blogger

Translate

13.06.2017

O mieszaniu farbek (stalowymi kulkami)

Zanim przedstawię efekty ostatnich prac figurkowych pora na dwa mini-poradniki na tematy okołomalarskie. Dzisiaj pierwszy z nich, poświęcony zagadnieniu skutecznego mieszania farbek, które, w sporej większości i to w zasadzie niezależnie od producenta, lubią się rozwarstwiać, gdy dłużej postoją na półce, a niekiedy nawet wymagają solidnego mieszania przed praktycznie każdym użyciem.

Oczywiście standardowe "trząchanie", jak to mówi w kontekście tonera drukarki jeden z informatyków u mnie w pracy, z reguły wystarcza, warto jednak moim zdaniem pomyśleć o prostym sposobie na usprawnienie i przyspieszenie tego procesu, by później łapa nie odpadła po "trząchaniu", i byście nie skończyli tak, jak ja - z hakiem zamiast łapy.

Opisane przeze mnie usprawnienie polega - co nie będzie niespodzianką - na dodawaniu do farbek "ciężarków" - w tym wypadku w postaci niewielkich kulek ze stali nierdzewnej, czyli rozwiązania analogicznego, jakie mamy choćby w puszkach ze sprejami do malowania.

Po namyśle odrzuciłem pomysły wrzucania do farbek choćby ciężarków wędkarskich (ołów!), czy szklanych koralików (moim zdaniem trochę za lekkie - nie dają takiego "pędu") i zdecydowałem się sięgnąć po kulki "dedykowane" do zadania mieszania farbek, w tym wypadku Stainless Steel Shakers od AK Interactive


Plastikowy, niemały, słoiczek zawiera 250 tych kulek, czyli de facto dożywotni zapas "kulek-mieszadełek", zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że stare kulki będą odzyskiwane ze słoiczków ze zużytymi farbkami. W ofercie jest też słoiczek z mniejszą ilością kulek, bodajże 120, do tego dochodzą pewnie kulki od innych producentów, a także jeszcze jedna alternatywa, o której za chwilę...


Uczciwie bowiem rzecz ujmując, pewnie trochę przepłaciłem, bo "dedykowane mieszadełka" wyglądają do złudzenia, jak kulki łożyska o rozmiarze 3/16", stosowane np. w części rowerowych piast przednich, dostępne ("wyguglałem" teraz na szybko i za ok. 5 zł można kupić paczkę 144 szt. takowych - pewnie też spokojnie dadzą radę, choć nie mam 100% pewności co do ich nierdzewności - wszakże kulki w łożysku powinny pracować w smarze, a nie w środowisku wodnym).


Na marginesie, zastanawiam się też w drugą stronę - skoro kulki do łożysk teoretycznie dałyby radę funkcjonować jako "mieszadełka", to czy - odwrotnie - tych "mieszadełek" nie mógłbym użyć przy składaniu piasty? A tak się składa, że o ile mam zapas kulek łożyskowych 1/4" (np. piasty MTB), to akurat 3/16" zapas na wyczerpaniu :P.


Dość jednak wstępów i dygresji, przejdźmy do rzeczy:

1.) Przygotowujemy wymaganą ilość kulek. Moim zdaniem jedna na farbkę w zupełności wystarczy. Przy okazji wspomnę tu, że do tematu możemy podejść dwojako: albo od razu wrzucamy kulki do wszystkich naszych farbek, albo robimy to stopniowo, w miarę jak w procesie malowania sięgamy po kolejne farbki. Ja szczerze powiedziawszy wybrałem właśnie tę drugą opcję.


2.) Przygotowujemy również element może nieobowiązkowy, ale bardzo wskazany - wodę destylowaną, najlepiej w strzykawce, do rozcieńczania zgęstniałych farbek, a także wykałaczkę, która może się przydać w przypadku przetykania "dyszy" w buteleczkach 17 ml.


3.) W przypadku wspomnianych buteleczek 17 ml (np. farbki Vallejo, czy Army Painter), zdejmujemy "dyszę" - powinna dać się wyciągnąć nawet palcami, ew. podważamy ją np. nożykiem.


"Dyszę", w miarę potrzeb, czyścimy - ręczniki papierowe i wykałaczka powinny w zupełności wystarczyć.



4.) Wrzucamy do farbki stalową kulkę, a w razie potrzeby rozcieńczamy farbkę (oczywiście z umiarem i precyzyjnie - ze strzykawki)  wodą destylowaną.


5.) W przypadku farbek w słoiczkach uchylanych postępujemy oczywiście w sposób analogiczny.


6.) Jeżeli mamy wątpliwości, czy do danej farbki wrzuciliśmy już kulkę, zawsze można to zweryfikować z użyciem magnesu neodymowego...


...chociaż ja wolę od razu po wrzuceniu kulki oznaczyć słoiczek/pojemniczek (np. plamkami z korektora).


To by było na tyle - jeżeli macie swoje sposoby na mieszanie, czy wszelkie uwagi, komentarze, pytania - zapraszam do komentowania pod artykułem :).

24 komentarze:

  1. Muszę w końcu kupić kiedyś te kulki i zacząć ich używać. Alternatywnie myślałem tez o patencie z wyrzynarka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że nie kojarzę tego patentu, a chętnie bym poznał - napisałbyś o tym parę słów?

      Usuń
    2. Ludzie przyczepiają na rożne sposoby farbki do ostrza wyrzynarki, po czym ja uruchamiają i maja darmowe telepanie przez kilkadziesiąt sekund. :)

      Usuń
  2. Kulka pożyteczna sprawa, w nowszej linii do aero AK chyba już je firmowo dorzuca. Chyba zakupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drobna, a przydatna rzecz - polecam :).

      Usuń
  3. Zamiast kulek co jakiś czas dodaję do farbek parę kropli rozcieńczalnika od valejo. Dzięki niemu da się rozmiękczyć i przywrócić do używalności nawet te farbki, które zaschły prawie na kamień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się zaopatrzyć w ten specyfik - w kombinacji z kulkami na pewno przyda się do najbardziej opornych przypadków farbek! Zakładam, że jest to rozcieńczalnik wodorozpuszczalny?

      Usuń
  4. Jeszcze nigdzie na półkach tego nie widziałem, a niektórym moim farbkom bardzo by się przydała taka kuleczka w środku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sklepach stacjonarnych szczerze powiedziawszy też tego typu kulek nie widziałem, ale po prawdzie może też dobrze nie szukałem. Natomiast wysyłkowo bez problemu do dostania.

      Usuń
  5. Czyli wychodzi na to, że dobry modelarz powinien mieć pod ręką kulkę albo dwie ;) Dzięki za poradnik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie inaczej! :D Ja dziękuję za komentarz i cieszę się, że poradnik Ci się spodobał!

      Usuń
  6. Ja używam nakretek od małych śrubek jako substytutu kulek. Też działa... póki co :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekt w sumie ten sam, czyli mieszadełko w farbie, zastanawiam się natomiast, czy nie pojawi się z czasem dodatkowy rudy pigment w farbkach ;). Mam nadzieję, że nie!

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Używam kulek od dłuższego czasu i sprawdzają się wyśmienicie. Dodatkowo co jakiś czas usuwam zaschniętego gluta zbierającego się w zagłębieniach pokrywek pojemniczków GW i dolewam wody destylowanej do farbek które na oko zgestnialy za bardzo... Ostatni mój eksperyment to użycie wódki zamiast wody destylowanej na partii używanych farbek kupionych za grosze. Niektóre miały formę zwarzonej galarety zmieszanej z wodą... Po tej operacji i dorzuceniu kulki farba wygląda bardzo dobrze... Jak nie zapomnę doniosę jak sprawa tych farbek wygląda po dłuższym czasie no i jak się nimi maluje.
    Tak w ogóle polecam wódkę jako medium do rozcieńczania farby w trakcie malowania. Ma mniejszą gęstość niż woda, a zatem również mniejsze napięcie powierzchniowe i dzięki temu lepiej się rozprowadza. Trochę szybciej też schnie na figurce dzięki czemu szybciej można nakładać kolejne warstwy. I mam wrażenie, że pędzle się mniej sklejają w trakcie. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za wskazówkę - muszę koniecznie przetestować ten patent z rozcieńczaniem farbek alkoholem!

      Mając w pamięci pozytywne doświadczenia z alkoholowymi metalikami Vallejo, spodziewam się obiecujących efektów i dopisania tego sposobu do listy patentów na ratowanie / ulepszanie farbek. :)

      Usuń
    2. Ja niedawno dodałem wódkę do farb P3, po czym malowałem nimi aerografem. Nie zauważyłem żadnych problemów podczas, jak i przy czyszczeniu bieżącym lub finalnym po malowaniu. Tez polecam alkohol ;)

      Usuń
  9. To jedna z tych rzeczy, które jak widzę, to mówię sobie "kup se chłopie w koncu, bo przydatne". I tak sie bujam z rozwarstwionym farbami 13 rok hobby ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, w sumie nie wspomniałem o tym w tekście, ale też się do tego zbierałem dobrych parę lat :D.

      Usuń
  10. Planuję w najbliższym czasie prosty eksperyment polegający na zestawieniu na kilka tygodni w wodzie zwykłych, najtańszych kulek łożyskowych do roweru. O ile nie zaczną korodować, to myślę że spokojnie można by ich użyć do farbek. Dam znać za ok. miesiąc, jak się udał eksperyment!

    OdpowiedzUsuń
  11. Czuje sie trochę jak "ojciec chrzestny" tego wpisu/publikacji hehe ;) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest w istocie - to dzięki Tobie i linkowi od Ciebie wreszcie kupiłem te kulki i zabrałem się za ten projekt! Dziękuję!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty

Polecane blogi