Kontynuując podsumowanie akcji "Budujemy Kosmicznych Dziwaków", którą realizuję wspólnie z Panem Rybą, gospodarzem bloga Akwarium Pana Ryby, mam przyjemność zaprezentować kolejną ukończoną figurkę - szóstą z sześciu (poniekąd "gratisową"), jakie wspólnie z Panem Rybą pomalowaliśmy w oparciu o części przekazane przeze mnie, a zmontowane w całość przez Pana Rybę.
Dla przypomnienia: akcja polega na wspólnym przygotowaniu 10 figurek (finalnie będzie ich jednakże aż 12) do skirmishowej gry bitewnej pt. "Space Weirdos", którą między sobą nazywamy "Kosmicznymi Dziwakami", a o której szerzej możecie poczytać np. w recenzji na "The Node".
Tix-Ter – Biegająca Ryba Bitewna z Głową Jaszczura
"Jeden z bardziej osobliwych eksperymentów prowadzonych przez Varnutha – Kosmicznego Mędrca Grozy, którego celem było stworzenie mobilnej biologicznej miny. Ostatecznie, po dziesięcioleciach hodowli i ulepszaniu kolejnych generacji, projekt został porzucony jako zbyt mało rentowny, a same stworzenia pozostawiono własnemu losowi. Po kolejnych latach przetrwało zaledwie kilkaset najsprytniejszych osobników. Wykształciły one unikalną zdolność adaptacji do skrajnych warunków oraz umiejętność nawiązywania prymitywnej, telepatycznej komunikacji z istotami wyższego rzędu.
Tix-Ter charakteryzuje się ogromną brutalnością i dominacją instynktów pierwotnych. Czynią one z niego niepokonanego przeciwnika, który po prostu zjada swoich oponentów w całości na polu bitwy. Varnuth projektował Tix-Tera jako żywą bombę, co pozostawiło trwały ślad w jego biologii. W toku ewolucji te cechy zmieniły się w śmiertelną broń łowiecką. Zamiast płetw brzusznych posiada muskularne, trójpalczaste odnóża, które pozwalają mu biegać szybciej od galaktycznych drapieżników. Jego żołądek produkuje wysoce niestabilne kwasy trawienne. Tix-Ter potrafi pluć nimi na odległość, topiąc pancerze wrogów. Nacisk jego zębów potrafi zmiażdżyć kości i kompozyty wojskowe w ułamku sekundy.
Choć projekt miny biologicznej upadł, Tix-Ter stał się idealnym łowcą nagród i maskotką psychopatycznych dowódców kosmicznych. Istoty, które zdołały go „oswoić”, wykorzystują jego wieczny głód. Na polu bitwy Tix-Ter nie kalkuluje. Widzi cel jako pokarm, a jego instynkt każe mu biec naprzód bez względu na ogień zaporowy. Strach przed pożarciem żywcem przez biegającą, zębatą rybę złamał morale niejednego oddziału piechoty galaktycznej.
O Tix-Terze zrobiło się głośno, gdy został wynajęty przez syndykat przemytników do oczyszczenia podziemnych kanałów wentylacyjnych na pustynnej stacji handlowej, które zostały zablokowane przez elitarny oddział najemników. Standardowe roboty bojowe zawiodły w ciasnych korytarzach, ale dla Biegającej Ryby były to idealne warunki łowieckie. Tix-Ter poruszał się rurami z zawrotną prędkością, biegając po ścianach i suficie w całkowitej ciemności. Zamiast podjąć wymianę ognia, wpadał w środek formacji wroga, plując żrącym kwasem i rozrywając pancerze szczękami. W niespełna godzinę cały oddział wroga przestał istnieć, dosłownie skonsumowany przez potwora.Po tej akcji na stacji narodziła się legenda o „Głodzie z Kanałów”, a sam Tix-Ter zyskał reputację najtańszego w utrzymaniu czyściciela – jego jedyną zapłatą byli bowiem sami oponenci."
Zapraszam do obejrzenia zdjęć w rozwinięciu wpisu. Nadmienię, że autorem zdjęć jest Pan Ryba.
- W pierwszym wpisie z cyklu zaprezentowałem założenia całej akcji, a także pokazałem otrzymane od Pana Ryby części, z których miałem złożyć figurki "dziwaków" (Pan Ryba opublikował w tym czasie oczywiście analogiczny wpis z częściami ode mnie).
- W drugim wpisie zaprezentowałem z kolei figurki otrzymane od Pana Ryby, już złożone przez niego z otrzymanych ode mnie części (również i w tym zakresie Pan Ryba opublikował analogiczny wpis).
- W ramach trzeciego wpisu z cyklu zaprezentowałem figurki, które Pan Ryba po pierwsze przekazał mi do złożenia, po drugie zaprezentował już złożone i pomalowane na swoim blogu, a po trzecie pomalował i przekazał mi, celem zaprezentowania ich na blogu, a także dokończenia pracy malarskiej (oczywiście Pan Ryba na tym etapie także opublikował analogiczny wpis na swoim blogu).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz