Nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji oraz kultystów z Karak Zorn. Ja w sumie też się nie spodziewałam, ale o dziwo, w ten ciemny dzień fotki wyszły na tyle dobrze, że po obrobieniu nie różnią się od tych robionych w pełnym słońcu. Mam więc dziś szczęście, mogę dalej wrzucać stronników do jednej z ciekawszych band w KZ (no dobra, nie ma tam nieciekawych band - ale ta była ciekawa dla mnie także modelarsko). Kultystów - czyli żywych nieszczęśników, którzy dokonali złego wyboru i służą nie do końca żywym panom - składałam najdłużej, bo miałam dużo różnych koncepcji, z czego i jak ich zrobić... ostatecznie kupiliśmy niezawodnych kultystów z Dark Vengeance, którzy są właściwie uniwersalni. Do Chaosu nadają się bez jakichś wielkich przeróbek (poza tym, że trzeba wyciąć futurystyczny badziew - to nie był aż taki problem). Tu musiałam kombinować niewiele więcej.
15 listopada 2014
14 listopada 2014
Szybkie spotkanie z nieco ładniejszym skavenem 10
To już przedostatni metalowy szczur. Plastikowych jeszcze kilka... wciąż zapominam zrobić zdjęć trupkom, a araba na dywanie nie zdążyłam jeszcze skończyć. Ale pieszy spodobał się klientowi, więc dywanowego kończę na spokojnie... a tymczasem szczur. Taki sam model malowałam już wcześniej do tej bandy, tylko że w innych kolorach. Jakaś zmiana musi być ;) Zresztą ostatni metalowy to też powtórka. Ale przy tak licznej bandzie trudno, żeby się nic nie powtarzało. Zapraszam do obejrzenia :)
12 listopada 2014
Szybkie spotkanie z nieco ładniejszym skavenem 9
Jak szybkie, to szybkie. To skaven mordheimowy, lubiany przeze mnie bardzo nightrunner. Jego poza chyba jest tym, co mnie najbardziej urzeka. Poza tym to typowo mordheimowy "młodzik" (czyli bohater najsłabszy, który po dwóch bitwach nagle staje się bardzo silny dzięki szybkiemu zdobywaniu doświadczenia) - gołodupiec z masą torebek, sakiewek i innych (pustych na początku kampanii, jak sądzę) pojemników na zdobycze wojenne. Zapraszam do obejrzenia, naprawdę już bliżej niż dalej do końca skavenów (Eshin, bo Pestilensów jest ponad 20, buahaha!).
11 listopada 2014
Arabski... kupiec? Czarodziej? Hodowca małp rasowych? (wersja piesza)
Opadł już popiół z rac i gaz pieprzowy, a nam udało się wrócić do domu, dlatego pozwólcie, że uczcimy obchody Święta Niepodległości na blogu w sposób typowy dla tego bloga - wrzucając wyjątkowy model. Jest w nim wszystko, co wyjątkowe - po pierwsze jest stary. Po drugie jest fajny. Po trzecie - to ulubiona figurka klienta, co zaznaczył mi parę razy (w domyśle znaczyło to pewnie "nie spieprz tego"). No to się postarałam... nie, żebym normalnie się nie starała, ale jak już ktoś tak lubi jakiś model, to trzeba mu nie dla kasy, ale z czystej przyzwoitości ładnie go pomalować.
10 listopada 2014
Niemieckie krasno... i inne ludy. Freelancer, wersja konna.
Było trochę słońca... no, może nie słońca, ale chwila jaśniejszego światła w ciągu tego dnia i udało mi się zrobić kilka zdjęć. Oczywiście zapomniałam o trupkach z KZ, które są już nawiasem mówiąc gotowe (cała banda + najemnik, hura), więc ograniczyłam się do freelancera, pewnego arabskiego gościa i dwóch skavenów, bo przecież skavenów nigdy dosyć (żartuję, ja mam ich dosyć - nie malowania, tylko na blogu ;)). Ale jest, freelancer na koniu! Wreszcie z tą swoją sławetną lancą.
Subskrybuj:
Posty (Atom)