Jakoś tak dziwnie miałam z tą bandą, że same modele na początku średnio mi się podobały i miałam wątpliwości, co z nich wyciągnę - i w miarę jak malowałam, przechodziły moje wyobrażenia. Nie jest to nie wiadomo jak wysoki poziom (nie lepszy niż normalnie), ale i tak wyższy, niż się spodziewałam ;) Są to też takie figurki, które zaskakująco dobrze wychodzą na zdjęciach. Miałam takie bandy, np. Kislev, który malowałam bardzo dawno, a nadal jakoś nieźle wygląda. "Chińczycy" mają podobnie, choć technicznie ten stary Kislev biją na głowę. Dzisiejszy wojownik jest dodatkowo jednym z mniej lubianych przeze mnie modeli w tej bandzie, a jakoś mimo to jestem z niego zadowolona.