Szukaj na tym blogu

Subskrybuj przez Email

Odsłony bloga

Współtwórcy

Obserwatorzy - Google+

Obserwatorzy - Blogger

Translate

22.09.2017

Figurkowy Karnawał Blogowy, edycja XXXVII - Ahoj, marynarzu! Gobbosa Blakk Eye (i Gnawer po raz drugi)

Tak jak obiecywałam, sympatyczny squigopies był tylko przedsmakiem dania głównego, jakie będzie stanowił w duecie z goblińskim kapitanem. Inaczej być nie mogło - to jedyny wilk morski spośród moich niepomalowanych jeszcze modeli. To znaczy, mam gdzieś piratki, ale one ani już nie są przydatne do gry, ani w takiej liczbie nie mam ochoty się nimi bawić kolekcjonersko. Goblina wręcz musiałam pomalować, bo po prostu okoliczności otrzymania tej figurki zobowiązują. I tak już prawie 2,5 roku leżała zapomniana w blisterku ;) Ale zanim o tym napiszę, dopełnię jeszcze formalności. Obecną edycję FKB prowadzi Maniex, a temat to "Ahoj, marynarzu!". Coś dla takich wielbicieli klimatów morsko-pirackich, jak my. Taaak... tacy zagorzali z nas wielbiciele, że przez wszystkie lata razem NIGDY nie byliśmy na dłuższym urlopie nad morzem ;) No dobra - ale figurkowo to nieraz byliśmy, np. grając w Dreadfleeta. Nie jest więc z nami tak źle!
18.09.2017

Przedsmak FKB, czyli Gnawer

Dzisiejsza figurka nie stanowi jeszcze wpisu na Figurkowy Karnawał Blogowy. Nie może, choć jest częścią pary, która będzie bohaterem tej edycji. Ale to stwór mało rozumny, więc i mniej znaczący. Ponieważ jest squigiem, to poruszając się 2k6 cali wyprzedził swego pana i pojawił się tu jako pierwszy. To znaczy - jest mniej skomplikowany i szybciej go skończyłam ;) Pewnie większość czytelników zna parę Gobbosa Blakk Eye & Gnawer z Kromlecha. Gobliny piraci, ech... piękny koncept. W jaki sposób weszłam w posiadanie tego duetu, napiszę przy okazji właściwego wpisu na FKB. Na razie skupię się na samym squigu, bo to przecież najlepszy przyjaciel goblina. 
12.09.2017

Gobliny z Morii #7

Dziś danie dnia! Czyli jeszcze więcej lembasów. Znaczy się - goblinów z Morii. Rany, jak ja się naczekałam, żeby tę kolejną trójkę skończyć! Ostatnie tygodnie okazały się bardzo intensywne. Niby młodemu jeszcze daleko do rozpoczęcia szkoły, ale wrzesień jakoś wymusił na nas szybkie tempo życia. Dopiero w niedzielę znalazłam czas na dokończenie z dawna już napoczętych gobosów. Nie chciało mi się strasznie, bo chciałabym już malować model do FKB, jednak kolejność to rzecz święta, zresztą po takim czasie każdy model jest fajny. A i wielka odmiana w FKB to nie będzie, bo też będzie zielonoskóry... no, z towarzystwem ;)  Jednak wracając do Morii...
09.09.2017

30-dniowe Wyzwanie Figurkowe. (Zaległe) podsumowanie.

Jak mawiają: "lepiej późno, niż wcale"... Mało kto już pewnie pamięta, że niecały rok temu (konkretnie we wrześniu 2016 r.) została ogłoszona inicjatywa blogowa pt. "30-dniowe Wyzwanie Figurkowe", polegająca de facto na publikacji 30 postów z odpowiedziami na 30 kolejnych pytań związanych z figurkowym hobby.

Wyzwaniu nie podołałem w terminie, gdyż nie udało mi się z powodu braku czasu zaplanować postów z wyprzedzeniem, a we wrześniu dużo się u nas w rodzinie działo i nie było już potem tym bardziej czasu na publikację :).

Niemniej jednak, o sprawie nie zapomniałem, i właśnie teraz, prawie rok później, postanowiłem ją zamknąć. Wszystkie zaległe wpisy opublikowałem (z datą wsteczną) - linki znajdziecie w rozwinięciu tego posta. Zapraszam do lektury :).
05.09.2017

Krasnoludzki łowca snotlingów

Niektórzy w komentarzach sugerowali mi delikatnie, żebym pomalowała znów przedstawiciela rasy niskich ludków z brodami i bez kolan (przynajmniej według wyobrażeń GW)... Jak to mówią: mówisz - masz! Sama zatęskniłam nieco za krasnalami, a że w walizce z gotowymi do malowania figurkami zawsze znajdzie się ich sporo, to wystarczyło zajrzeć i wybrać. Po dłuższym zastanowieniu (mamy tam zarówno szeregowe krasnale, jak i bohaterów) wybrałam coś nietypowego, czyli starą już dość konwersję autorstwa Tomka - konwersję sztandarowego na łowcę snotlingów. Co to, skąd to, jak i po co - wiecie pewnie lepiej ode mnie. Albo spytajcie autora. Ja wiem tyle, że krasnolud był mocno pokiereszowany i wybrakowany, a danie mu do ręki klatki ze snotlingiem było jedyną formą rehabilitacji, która mogła dać mu nowe życie.
01.09.2017

Wielka jaskiniowa bulwa!

"Nieraz już to pisałem i nieraz jeszcze powtórzę: myli się ten, kto sądzi, że w przepastnych jaskiniach głęboko pod powierzchnią znanego nam świata zalegają jedynie nieprzenikniony mrok i wieczna cisza przemijających wieków... 

Życie przybiera tu niekiedy zaskakujące formy. Wspomnę tu choćby przedziwne rośliny podziemnego świata oraz grzyby, dorastające tu do monstrualnych i zadziwiających rozmiarów, zwłaszcza w najbardziej wilgotnych miejscach jaskiń, w których poza wodą - na dnie korytarzy oraz olbrzymich, naturalnie ukształtowanych sal - zalega także gruba warstwa materii organicznej - pozostałość po niezliczonych mileniach organizmów, które rodziły się tutaj i umierały.

Dzisiaj natrafiliśmy na kolejny niezwykły okaz jaskiniowej flory, jakiego wcześniej nigdy nie widziałem. Monstrualnych rozmiarów, okrągłego kształtu bulwy, wyrastające wysoko ponad otaczające je stalagmity. Ich korzenie sięgają głęboko w rozpulchnioną materię składającą się na podłoże w tej części jaskiń, a powierzchnia jest pomarszczona i brązowo-szara, niekiedy z drobnymi wykwitami połyskującej zielonej substancji, która budzi u mnie najbardziej złowrogie skojarzenia...
Z daleka można je pomylić ze skałami, z bliska przerażają tych, którzy ich wcześniej nie widzieli... czy nie jest to kolejne ze stworzeń podziemnego świata, z którymi spotkanie może skończyć się tragicznie?

Obawy zdaje się potwierdzać nasz przewodnik. Stary krasnolud wspomniał, że gatunków tej niezwykłej rośliny podziemnego świata jest wiele. Niektóre dają życie, służąc za pożywienie, inne mogą przynieść śmierć, a wiedza, które są które, jest dostępna tylko mieszkańcom podziemnego świata, spośród których krasnoludy dzielą się nią niechętnie, plemiona goblińskie jeszcze mniej chętnie, a pozostałych stworzeń nawet nie ma po co o to pytać." 

Z pamiętnika Alfreda Tillermanna, doktora nauk przyrodniczych z Uniwersytetu w Nuln 


24.08.2017

Gobliny z Morii #6

Po powrocie z wakacji (nareszcie, już trochę mam dosyć) wracam raz jeszcze do zaległych goblinów z Morii. Zaległych, bo już dawno je skończyłam, a tu ostatniego jeszcze na bloga muszę wrzucić. Wreszcie zabieram się też za malowanie kolejnych, choć nie tylko ;) Zamierzam bowiem zaglądać czasem niezobowiązująco w świat Warhammera, zgodnie z postulatami różnych fanów krasnoludów ;) I własnymi, bo ileż można tylko gobliny malować i na blogu ludzi nimi katować. Postaram się też pomalować coś innego ze Śródziemia, jak się trafi. Tylko to poczyścić, poskładać, przygotować trzeba...
17.08.2017

Figurkowy Karnawał Blogowy, edycja XXXVI - Rany i obrażenia (Kapitana Haka)!

Można by mi zarzucić, że w dotychczasowych edycjach Figurkowego Karnawału Blogowego wymagających modelarskiego wkładu biorę udział sporadycznie, natomiast nie omijam tych edycji, w których jedynym wkładem manualno-intelektualnym jest stukanie w klawiaturę... Obawiam się, że taki zarzut byłby uzasadniony, choć zapewniam Was, że nie czynię tego z premedytacją.

Tak się jednak składa, że obecna edycja (której gospodarzem jest Gonzo z bloga "Black Grom Studio") jest czysto, jakby nie patrzeć, "pisarska", a jej tematem są "rany i obrażenia", jakich nabawiliśmy się w trakcie uprawiania figurkowego hobby. Jako że param się tym procederem już de facto paręnaście lat, dorzucę do tematu swoich parę groszy.
14.08.2017

Arwena, Gwiazda Wieczorna

Miało być "coś ładniejszego", ale nikt nie spodziewał się elfickiej inkwizycji! W dodatku babskiej. Baby w Śródziemiu to rarytas, nie tylko te małe i brodate (czyli krasnoludzkie), ale wszystkie. Trylogia Tolkiena niewiele się różni pod tym względem od Trylogii Sienkiewicza - kobiety jako bohaterki są mniej lub bardziej fajne, ale niestety mało liczne ;) Pojawiły się już tutaj i Galadriela, i Eowina (w jednej i drugiej wersji), Złota Jagoda też była, a teraz czas na Arwenę. Nie wiem, ile jeszcze kobitek wyszło do LOTRa z tych, których nie mam. Ale wszystkie mieć będę. Poza Lobelią Sackville-Baggins, której nie kupię za taką cenę, za jaką chodzi na Allegro, bo już bez przesady z taką kasą za brzydką i wredną babę. Przejdźmy do rzeczy, czyli do elfki.
12.08.2017

Gobliny z Morii #5

Wakacje to taki czas, kiedy bywają spore przestoje w hobby, ale staram się, by nie było ich na blogu. Na miarę możliwości więc rozkładam materiał w czasie. Gobliny te skończyłam chyba z miesiąc temu, ale jeszcze zostały mi do pokazania dwa, z czego jednego wrzucam dziś. Wrzuciłabym i wczoraj, ale coś się porobiło z wrzucaniem zdjęć w Blogspocie, teraz jakoś to obeszłam. Tych składanych ostatnio nawet podkładem nie było czasu ruszyć, ale może dobrze, wkrótce pojawi się coś ładniejszego jako przerywnik :) I Kapitan Hak zapowiada, że w ramach FKB coś napisze, więc można świętować!

Popularne posty

Polecane blogi