Szukaj na blogu

Ładuję...

Subskrybuj przez Email

Odsłony bloga

Współtwórcy

Obserwatorzy - Google+

Obserwatorzy - Blogger

Translate

18.02.2017

Wężowisko z Karak Zorn

Nastała sobota, czyli święto robienia fotek :) Chociaż czasem udaje mi się je zrobić w tygodniu. Zwykle jednak fotografuję w soboty, niezależnie od pogody. Dzisiaj, choć pochmurno, wyszło całkiem nieźle i wężowisko (nazwa autorstwa QC) wygląda jak powinno, wszystkie kolory i inne detale nie są przekłamane. Wężowiska w Karak Zorn nie mają jeszcze swoich zasad. Ale będą miały - nic nie stoi na przeszkodzie, w końcu węże to drobnica jak każda i też mogą się w grupę połączyć. Różnorodność gatunkowa jest spora, mamy coś na miarę albinosa (kolorystyka z troglodyty, powróci jeszcze w "jaszczurowisku"), mamy bardzo wściekłego wielkiego węża, mamy grzechotnika i niepozorną, a jadowitą czarną mambę. Pełen raj dla fanów węży.
15.02.2017

Eowina z Helmowego Jaru

Ostatnio miałam już pokusę, by wrzucić tę figurkę, ale się powstrzymałam, zostawiając najlepsze na później :) Zawsze mi się podobała i cieszyłam się, gdy w maju zeszłego roku udało się ją kupić na Allegro. Niestety nie doczekała się malowania w erze przedporodowej, więc musiała poczekać w słoiku z rozpuszczalnikiem, ale gdy już się za nią wzięłam, to na trzy raty udało się ją pomalować. No, cztery, licząc z podstawką. Szaleństwo, biorąc pod uwagę ilość wolnego czasu. Mimo wszystko czasem warto zużyć go tyle na jedną figurkę. Cieszę się, że w końcu zagościła na półce, chociaż tyle już tych pozytywnych bohaterów mamy, że trzeba by pomalować jakieś zło, żeby mieli z czym walczyć. Ale litości, komu by się chciało brać za gobliny z Morii... 
11.02.2017

Drobiazgi do Karak Zorn - jaszczurka

Ostatnio nie wrzuciłam jaszczura, bo chciałam zrobić nowe fotki. Zrobiłam, znów nie powalają, czasem coś się z tym balansem kolorów dzieje. Ale są lepsze niż poprzednio, więc mimo pokus, by wrzucić coś większego i fajniejszego, dam szansę tej jaszczurce. To kolejny z drobiazgów podziemnych, taka mała, niepozorna jaszczureczka, która nikomu krzywdy nie wyrządza i łazi sobie po Karak Zorn tak długo, aż coś jej nie upoluje. Chyba, że nażre się spaczenia, wtedy może sprawiać kłopoty. Ale przecież nikt jej nie kazał jeść spaczenia. Ta konkretna jest lekko poirytowana, ale chyba poza tym całkiem zwyczajna. 
08.02.2017

Gigantyczny pająk z jaskiń Karak Zorn

Po ostatnim entuzjastycznym przyjęciu węża postanowiłam wrzucić znów coś nowego do podziemi :) Chciałam małą pojedynczą jaszczurkę, ale foty tak mi ją skrzywdziły, że wbrew chronologii wepchnę tu coś innego, mianowicie pająka. Gdzie jaskinie, tam nie może zabraknąć pająków, pajączków i pajęczaków. Mamy ich w domu na garści, ale akurat taki duży był tylko jeden. Może nadawać się także do Mordheim jako zdarzenie losowe znane pod nazwą "Itsy-Bitsy Spider". Biega po ścianach, jest zły, jadowity i robi wszystko to, co pająki standardowych rozmiarów, tyle że ofiarą może być każdy. Osoby z arachnofobią niech już teraz skończą czytanie ;)
04.02.2017

Drobiazgi do Karak Zorn - wunsz!

Ostatnio mam znowu to samo, co kiedyś - więcej zaległości do wrzucenia na bloga niż czasu, by to uczynić. Nie znaczy to niestety, że jest tego aż tyle, po prostu czasu mam jeszcze mniej niż dawniej ;) Tego węża skończyłam jeszcze przed elfem, ale elf tak jakoś wepchnął się przed niego w kolejce. Już nadrabiam i dla porządku jak zawsze wyjaśniam - z bogatego bestiariusza do KZ mamy ambicję zgromadzić wszystko, choćby po jednym reprezentacyjnym stworku. Wszystko, to znaczy nawet najmniejszy drobiazg. A do takich drobiazgów należą jaskiniowe węże, które w sumie nic nie robią, bo zwykle nawet jadowite nie są. Ktoś rzekłby - nuuuda! A jednak miło maluje się takie proste modele. Przy niewielkiej ilości czasu dają satysfakcję, bo takie malowanie można chapnąć na raz, może na dwa razy.
28.01.2017

Figurkowy Karnawał Blogowy, edycja XXIX - Opowieść (i makieta)

Gdy po dłuższej przerwie chciałam wrócić do hobby, pomyślałam oczywiście o FKB... ale nie mogłam, jak zwykle w takich chwilach, odnaleźć aktualnej edycji. Przypadkiem jednak się udało, ucieszyłam się, że prowadzi ją koyoth, jednak moją pierwszą reakcją na styczniowy temat FKB był jęk: "Dlaczego teraz?!". Opowieść to przecież coś w sam raz dla mnie, przynajmniej w czasach, gdy miałam dużo czasu i zero problemów z koncentracją. Ale przecież nikt nie powiedział, że mamy się okopać w bezpiecznej strefie komfortu i robić tylko to, co łatwe, nie podejmując żadnych wyzwań. Uznałam, że jednak wstanę z tej kanapy i zrobię coś... no właśnie, drugi problem był taki, że nie miałam specjalnie pomysłu, co by to miało być. Wszystkie moje opowieści "okołofigurkowe" były pisane "na zamówienie", czyli był temat i potrzeba, np. wstawki fabularne w turniejowych scenariuszach albo jakiś opis przedmiotu czy postaci. A tu tak z głowy temat stworzyć... na pomoc przyszła mi makieta, którą zaczęłam na początku stycznia (to właściwie pierwsza rzecz, którą zaczęłam robić po przerwie). Powoli, bardzo niemrawo, coś zaczęło się rodzić i na szczęście ten "poród" nie trwał długo ;) To jednocześnie debiut makiety na blogu (jak na mnie skończyłam ją ekspresowo), jak i wpis z FKB na ten miesiąc. Kosztowało mnie to sporo cennego czasu, ale cóż, było fajnie. Zapraszam do czytania i oglądania... jeśli możecie spędzić resztę weekendu przed kompem ;)
21.01.2017

Mordheim Elf Ranger

Jak się chce, to można. Wszystko prawie można... ale czy trzeba? Nie wiem, czy malowałabym elfa rangera z Mordheim, gdybym sobie miała to teraz wybierać, ale w lipcu zaczęłam go razem z Sarumanem, więc był następny w kolejce i po prostu wymagał skończenia. Powiecie: ale fajnie, oryginalny elf z Mordheim, każdy chciałby go mieć. Pomalowałam go już zresztą ponad trzy lata temu, wtedy na zamówienie i nie na takim poziomie jak teraz (nie, żebym się nie starała, po prostu nie umiałam). Ale przyznam szczerze, że jak już wynajmowałam tego najemnika (co zdarzało się rzadko), to brałam tego pana, a oryginalna figurka naczekała się dość długo, nim została pomalowana.
16.01.2017

Drobiazgi do Karak Zorn - Jaskiniowe purchawki

Jak ustaliliśmy z Tomkiem jakiś czas temu "Karak Zorn" to nazwa umowna wszelkich projektów do podziemi. Fluffowo pozostajemy w opuszczonej przeklętej twierdzy krasnoludów, ale hobbystycznie efekty tych prac będzie można dopasować do wielu podziemnych projektów. Ze względu na nasze stare okna w domu mamy teraz dość wilgotno - może dlatego po przerwie oboje zajęliśmy się grzybami ;) Tomek zaczął na wielką skalę, ja tylko skromnie ulepiłam skupisko jaskiniowych purchawek. Są nieduże, bo ich mutacja nie polega na przybraniu monstrualnego rozmiaru, tylko na wchłanianiu spaczenia z okolicznych źródeł i rozsiewaniu go potem (niestety) wraz z zarodnikami. Jak się domyślacie, nie jest fajnie wdepnąć w takie grzybki w podziemiach Karak Zorn, chociaż purchawki przynajmniej nie mogą odgryźć nogi ;)
11.01.2017

Saruman Biały

Tak pisałam, że nie maluję pełnowymiarowych figurek... no i faktycznie nie miałam zamiaru. Ale w trakcie robót makietowych i oczekiwania, aż Tomek psiknie mi podkładem kilka drobiazgów pojawił się zastój, w trakcie którego trzeba było czymś wypełnić wolny czas. Wolnego czasu nie ma wszak dużo, trzeba korzystać. Wtedy wzięłam tego wspomnianego w poprzednim wpisie Sarumana, którego ledwie zaczęłam w lipcu i pomyślałam, że sobie go dokończę. Nawet nie zajęło mi to tak dużo. Chyba kiedyś znacznie gorzej organizowałam sobie czas ;)
05.01.2017

Zapomniane figurki - Grima, Żmijowy Język

Nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji, ale mnie chyba jeszcze mniej się tu spodziewano ;) Dziś jednak przechodzę samą siebie, bo nie dość, że na bloga weszłam, to jeszcze coś wrzucam. Nie, nie jest to figurka nowa, niestety. Pozwólcie mi oszczędzić opowieści o działaniu kobiecych hormonów, bo pewnie niejeden z panów nieraz na nie narzekał - faktem jest, że w ciąży, jakieś dwa miesiące przed porodem, z dnia na dzień zwykłam tracić zainteresowanie hobby i wołami mnie do figurek nie zaciągniecie. Ani nawet do bloga, jeśli coś zalega na półce. Grima pochodzi ze starej ery, miałam go nawet wrzucać w lipcu, ale jak to bywa z czarnymi/ szarymi/ białymi figurkami, balans kolorów okazał się na zdjęciach bardzo skrzywdzony i nie miałam serca tak okaleczonej zdjęciami figurki wrzucać na bloga. A zrobić nowych zdjęć już też mi się nie chciało, bo właśnie prasowałam góry dziecięcych ciuszków, co na tamten czas stanowiło moje hobby.

Popularne posty

Polecane blogi